Recenzja
Autor: Tomasz "Blackwolf111" Lipiński
Opublikowano: 24.10.2009
Co by było, gdyby w dniu twojego ślubu skrytobójcy zamordowali ukochaną? Pewnie wpadłbyś w furię, rzuciłbyś się na zamachowców, a po chwili cała historia zakończyłaby się z jeszcze bardziej tragicznym skutkiem. Nieco inny i dłuższy przebieg przybrałaby, gdybyś był blisko dwumetrowym atletą szkolonym w sztukach walki. Opłakiwanie ukochanej, gdy dookoła spoczywają trupy morderców jest może zakończeniem romantycznym, ale niekoniecznie szczęśliwym. Co innego, gdyby cała ta sytuacja miała miejsce w mitologicznej Grecji. W świecie tym, jak wiadomo, nic nie jest do końca przesądzonym. Nawet śmierć. W ten oto sposób pojawia się nadzieja na happy end dla naszej nieciekawie rozpoczynającej się opowieści.
Sytuacja wspomniana powyżej nie dotyczy nas osobiście, za co chwała i dzięki wszystkim bogom zasiadającym na szczycie Olimpu. To okrutne przeznaczenie zgotowano Jasonowi, królowi wyspy Jolkos, którą to krainę wybrał gromowładny Zeus jako miejsce na swą świątynię. Przygotowującą się do wesela ukochaną Alceme trafia strzała wystrzelona przez pokrytego niepokojącymi tatuażami zamaskowanego zabójcę. Zaraz potem na rodowy pałac Jasona przeprowadzony jest atak cieszących się złą sławą najemników. Tu kończy się całkiem „klimatyczne” intro, a rozpoczyna wielka epicka przygoda, w której dane ci będzie wziąć udział. O ile oczywiście zdecydujesz się na zakup i instalacje Rise of The Argonauts - świeżej jeszcze produkcji Liquid Entertainment. Gra najlepiej wpasowuje się w gatunek action-RPG, chociaż warto nadmienić, że jest w niej więcej z RPG-a niż w pozostałych produkcjach tego typu. Wracając do fabuły. W momencie, w którym ją przerwaliśmy, rozpoczyna się krótki, ciekawie skonstruowany samouczek. Wprowadzenie w mechanizmy rozgrywki jest przyjemne i odbywa się bez żadnego uszczerbku dla grywalności. Po odparciu ataku najeźdźców i dokonaniu pomsty na mordercy Alceme, Jason dowiaduje się o Złotym Runie, artefakcie zdolnym przywrócić ukochaną do świata żywych. Bohater wyrusza na wyprawę po Złote Runo, a zabawa nabiera rumieńców. Warto zaznaczyć, że historia opowiedziana w grze, nie jest wiernym odwzorowaniem mitu o Jazonie (polska wersja imienia) i Złotym Runie. W rzeczywistości mit ten jest tylko jednym z wielu, z których gra czerpie wątki i inspiracje.
Dosyć już o fabule, bo tą najprzyjemniej jest odkrywać samodzielnie. Nie jest ona po prawdzie ani innowacyjna, ani odkrywcza, ale prawdziwie wciąga. Pora skupić uwagę na pozostałych aspektach od oprawy audio-wideo począwszy. Ta jest zdecydowanie dużym atutem gry. Użyto tu stosowanego na szeroką skalę Unreal Engine 3 i był to, jak można się szybko przekonać, bardzo dobry krok. Rewelacyjnie wykonano modele postaci, ich animacje i liczne detale. Pięknie prezentują się lokacje, szczególnie pełne epickich budowli miasta. Wszystko to składa się na świetne odwzorowanie mitologicznego klimatu. Wrażenia potęguje doskonale dobrana, pełna podniosłych brzmień, muzyka. Duże uznanie należy się dla aktorów podkładających głos (mowa tu o oryginalnej angielskiej wersji). Profesjonalne podejście do odgrywanych ról łącznie z ciekawym przedstawieniem rozmów, nadaje im sporą dawkę wiarygodności. Jak rzadko, wysłuchiwałem całych kwestii mówionych, zamiast przeskakiwać do kolejnej, gdy skończę już czytać tekst, a głos bohatera dopiero się „rozkręca”. Za dialogi naprawdę należy się duży plus, szczególnie, że dotyczy to wszystkich rozmów, nie tylko tych związanych z głównym wątkiem fabularnym.
Oprawa cieszy oko w każdej sytuacji, ale skrzydła rozwija dopiero w czasie walki. Na tych, zgodnie z założeniem action-RPG, przyjdzie graczowi spędzić najwięcej czasu. Warto dodać, że nie będzie to czas stracony. Tak w trakcie walk, jak i eksploracji świata, sprawujemy bezpośrednią kontrolę nad Jasonem. Kombinacja myszy z klawiaturą sprawuje się bez zarzutu. Początkowo może się wydawać, że nie da się zbyt wiele wycisnąć z systemu walki, w którym przewidziano jedynie atak szybki i potężny, bez możliwości łączenia je w combosy. Nic bardziej mylnego. Jason posługuje się trzema rodzajami oręża: szybkimi mieczami, potężną maczugą i długą włócznią z możliwością rzutu. Broń dzierży w prawej ręce, lewą bezustannie przyozdabia ogromna rodowa tarcza, której pozazdrościłby każdy z osławionych trzystu Spartan. Odpowiednie stosowanie bloków, kontrataków, uników i szybkiej wymiany broni pomiędzy ciosami pozwala na toczenie naprawdę imponujących starć. Imponujących, jako się rzekło, pod względem wizualnym, jak i zachwycających klimatem. Szczególnie przypadł mi do gustu patent niewielkiej ilości życia zwykłych szeregowych wrogów. Walka na wyższych poziomach trudności to wymiana blokowanych ciosów w poszukiwaniu luki w obronie przeciwnika, by jednym czy dwoma celnymi ciosami zakończyć pojedynek. Ogromny wpływ na walkę mają umiejętności specjalne, o których później, i dobór ekwipunku, o którym powiem już teraz. W trakcie rozgrywki Jasona będzie można wyposażyć w liczne zdobyczne bronie, tudzież zbroje. Ciekawe jest to, iż nie mają one żadnych określonych atrybutów typu „+4 do obrażeń”. Poza wyglądem różnią je także właściwości. Przykładowo: maczuga Aresa ma "niewielką szansę na ogłuszenie przeciwnika", podczas gdy miecz Hermesa "zwiększa prędkość Jasona z każdym celnie zadanym ciosem". Większość starć to walka z kilkuosobową grupą, gdzie szanse wyrównują się dzięki towarzyszącym nam kompanom. Jednym z tytułowych argonautów zostaną choćby znany wszystkim Herakles, czy niemniej popularny Achilles.
Na polu boju radzą sobie doskonale, a pomagać nam może w danej chwili dwóch spośród nich. Reszta posłusznie zaczeka na pokładzie gigantycznego statku Argo. Galera ta posłuży nam zarówno za środek transportu miedzy wyspami, na które podzielony jest świat gry, jak i za zbrojownię czy miejsce odpoczynku. Na pokładzie znalazło się też miejsce dla kapliczki ku czci greckich bóstw. Jest to fakt o tyle istotny, że kapliczka taka pozwala na rozwój umiejętności specjalnych. Kształcić możemy się w czterech dziedzinach poświęconych odpowiednio: Aresowi, Atenie, Apollowi i Hermesowi. Dostępne umiejętności są naprawdę różnorodne. Przypomina to nieco drzewko rozwoju z naszego rodzimego Wiedźmina - nie podnosimy statystyk o punkty, tylko wybieramy konkretne talenty. I tak przykładowo można zwiększyć zdrowie towarzyszy na równi z wyborem zwiększenia obrażeń kontrataku lub przyspieszenia uników. Nietypowa jest tu też waluta, za którą wspomniane talenty wykupujemy. Jest to bowiem uznanie danego bóstwa, jakim cieszy się w danej chwili Jason. Przykładowo, jeżeli odpowiednio wiele razy postąpimy w myśl domeny Ateny, tzn. kierując się sprawiedliwością, będziemy mogli wybrać jeden z talentów przez nią oferowanych. Wybory takie podejmujemy w trakcie rozmów, stąd też warto podejmować się zadań dodatkowych - więcej opcji dialogowych i większy przyrost boskiego uznania.
Dzieło Liquid bardzo przypadłoby mi do gustu, gdyby nie jeden szkopuł. Mieści się on w zaledwie trzech słowach: gra jest krótka. Oddając sprawiedliwość, trzeba by dodać czwarte słowo: gra jest zbyt krótka. A już zupełnie szczerze: gra jest o wiele zbyt krótka.
Za wadę można by uznać również liniowość i „konsolowość” lokacji, ograniczonych sztucznymi ścianami, ale taka już specyfika tego typu gier. Można to bez wielkiego trudu wybaczyć. Długości gry jednak wybaczyć już nie sposób. Nawiązując do umiejętności, sprowadza się to do tego, że aby dotrzeć do najpotężniejszych z nich, trzeba by od początku rozgrywki postępować tylko i wyłącznie w myśl jednego z wymienionych bóstw, co jak wiadomo ograniczałoby jakąkolwiek przyjemność z prowadzenia postaci do bezwolnego wybierania opcji z tej samej kategorii. To ostatecznie też byłoby do wybaczenia. Niestety, produkcja jest krótka w wymiarze ogólnym. Kiedy zebrałem już cały skład załogi Argo i z zapałem przygotowałem się na dalsze przygody, byłem zachwycony grą. Kilka godzin później poczułem się jak dziecko, któremu zabrano nową, acz już ulubioną zabawkę. Fakt, iż przejście całości zajmuje zaledwie (jak na RPG) kilka godzin, nie byłby tak bolesny, gdyby gra nie była tak dobra. Sprawdzając się świetnie jako epicko opowiedziana przygoda w świecie mitów i podań greckich produkcja, spełniła wszystkie pokładane w niej przeze mnie nadzieje. Niestety na krótko. Gdyby gra była chociaż trzy razy dłuższa, jak dla mnie murowane 8+/10. Tymczasem zachęcam do zakupu, gdy gra pojawi się w jakiejś taniej serii.






























