Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
   

Patronujemy


„Zlot Arda 2010”
20-24.08.2010, Linowno k. Drawska Pom.

„Niucon 2010”
13-15.08.2010, Wrocław
NiuCon
Enklawa Magii poleca "Krzy?? Po??udnia. Rozdro??a" Jakuba ?wieka!

Autor: Michał "Inheritor" Cieczko
Opublikowano: 4.09.2008

Enklawa Magii » Twórczość fanów » Opowiadania

Data publikacji: 4.09.2008
Autor: Michał "Inheritor" Cieczko

"Klątwa Wieczysta - Rozdział VI"

"Srebrny wąż"

Znowu znaleźli się w tunelu, lecz tym razem znacznie szerszym od poprzednich, w których dziś spędzili kilka ostatnich godzin. Szli, dotykając ciągle ścian po omacku. Mrok przysłaniał wszystko wokół nich, łącznie z nimi.

- Nic nie widzę, jak mamy znaleźć tego Venrisa nie widząc go? - spytał Zuris wciąż trzymając się ściany.

- Może to on znajdzie nas. - Odpowiedział Gabriel.

- Może tak, a może i nie. - młodzieniec uśmiechnął się przyjacielsko. - Idźmy dalej.

Tunel był bardzo długi i miał wiele zakrętów. Po pewnym czasie wyszli z niego do olbrzymiej groty.

- Chyba jesteśmy, nareszcie. - Odparł Elf.

- Na to wygląda, ale gdzie nasza zguba?

- O jakiej zgubie mówisz, jeśli niczego nie zgubiłeś, człowieku? - odezwał się w mroku mrożący krew w żyłach głos.

- Kto tu jest! - wykrzyknęli prawie równocześnie, przyjaciele.

- Nie uchodzi by odpowiadać pytaniem na pytaniem. - mówił dalej głos.

W głowie chłopca pierwszą myślą, jaka zaświtała po tych słowach była ta, że to musi być ten, którego szukają.

- Szukamy Venrisa! - krzyknął Książe gdzieś w mrok.

- A więc go znaleźliście. - odpowiedział głos i dalej ciągnął. - Ale długo się tym nie nacieszycie, jeśli nie odpowiecie na moje pytanie.

- Pytaj, więc. - powiedział trochę przestraszony tempem rozmowy Zuris.

- Co ty robisz, musimy uważać! - zaczepił go towarzysz z wyrzutem.

- Już trochę na to za późno. - Odpowiedział prędko.

- O to i moje pytanie. Mam skrzydła, ale nie mogę latać. Lecz gdy się już wzbije to groza wszystko, co żyje strawi niczym płomień. Moja skóra nie jest miła w dotyku, ale dla mnie wręcz idealna, choć do walki niezastąpiona. Tak, więc czym jestem?

- Co to za pytanie? - odparł oburzony młodzieniec.

- To jakiś szyfr na pewno, ale jaki? - wtrącił elf. - Ma skrzydła, ale nie lata?

- Może jakiś ptak?

- Czy to jest wasza odpowiedź, bo jeśli tak, a nie będzie poprawna, to marny będzie wasz los. - przemówił z mroku głos.

- Nie to nie jest nasza odpowiedz, daj się nam chwile zastanowić. - odpowiedział szybko chłopiec.

- Skóra, niech pomyślę... Może jakiś rodzaj pancerza? Łuski! - wykrzyczał z radością Gabriel.

- Co ma łuski, skrzydła ale nie może latać?

Teraz w grocie rozpętała się prawdziwa burza mózgów między towarzyszami. Rozmyślali, co to może być za stworzenie, które ma łuski skrzydła i którego każdy się boi. Głos wciąż się nie odzywał ku radości pogrążonych w rozmyślaniu.

- Jasne, wiem że nie lata, bo jesteśmy w jaskini! - Przerwał milczenie młodzieniec.

- A więc to zmienia postać rzeczy, to musi być...

- Smok! - teraz równocześnie wykrzyczeli przyjaciele.

Razem chyba nie zdawali sobie znaczenia z tego, co powiedzieli, bo przecież smoki były najokrutniejszymi istotami w Alasterii. Były wielkie i przerażające, siejące grozę oraz ziejące zabójczym dla każdego płomieniem. A co najgorsze, potrafiły latać i to z dużą szybkością.

- Tak, to dobra odpowiedź. - odezwał się głos gdy wszystko ucichło.

- Ale smoków przecież już niema?

Przez całą grotę przetoczył się przeraźliwy ryk i nagle cała rozbłysła setką świateł pochodni na ścianach. Była jeszcze większa niż myśleli podróżni. Z jej sklepienia zwisały setki stalaktytów. Na jej środku był sporej wielkości stos siana, wyglądający na gniazdo, zaś na nim siedziała wielka majestatyczna postać. Miała cztery łapy, każda zakończona czterema palcami uzbrojonymi w długie i ostre szpony. Z pleców wyrastała para potężnych złożonych skrzydeł, podobnych do tych, jakie posiadają nietoperze. Na kręgosłupie, co parę kręgów wyrastały potężne kolce, które zaczynały się od połowy ogona a kończyły na szyi. Zaś na jej szczycie był duży, uzbrojony w dziesiątki ostrych zębów, jaszczurzy pysk, z którego wyrastały po dwa szare kolce z każdej ze stron. Jego oczy były płaskie i żółte z czarną pionową źrenicą na środku. Całe jego ciało pokrywały setki sporych, chitynowych i szarych łusek. W przyjaciołach to, co zobaczyli wywarło niewiarygodne wrażenie, gdyż nigdy nie widzieli prawdziwego smoka. Teraz strach zaczął wypierać zdziwieni i zachwyt, jaki odczuwali.

- Wasza podróż jak na razie dobiegła końca, bo to jam jest Venris ostatni smok Alasterii, którego szukacie. - odezwał się, swoim przerażającym głosem, smok.

- Ja nie wiem, co powiedzieć... - wymamrotał chłopiec.

- To, co dyktuje ci serce Zurisie i tylko to. - odpowiedział mu Venris.

- Przysyła nas... - nie zdążył dopowiedzieć Gabriel a przerwał mu Smok.

- Wiem, kto taki, pan elfów Ciemnego Lasu.

- Tak, ale skąd to wiedziałeś i to jak mam na imię?

- Wiem wiele rzeczy, o których wy obaj nie macie nawet najmniejszego pojęcia. - odpowiedziała bestia i mówiła dalej. - Jak już wiecie jestem smokiem i jednym z ostatnich przedstawicieli mojej rasy.

- Ale co smok robi tu, w takiej grocie. - wtrącił Książę.

- Za moje przewinienia zostałem tu uwięziony.

- Dlaczego? - teraz wtrącił Zuris.

- Wiele pytań, niewiele odpowiedzi. Rozwieje część z nich. Prawie cztery tysiące lat temu na ziemiach zwanych Azonem doszło do uwolnienia niewyobrażalnego zła. Ziemia rozdarła się, a z jej trzewi wyszły smoki. Skrzydlate bestie, których jedynym celem było zniszczenie. Belian. Tak nazywał się ich wódz i to on poprowadził swoich smoczych braci przez Alasterię. Jego spojrzenie mroziło krew w żyłach każdego, kto stał naprzeciw niemu. Wasza kraina była pogrążona wówczas w chaosie, smoki bez przeszkód plądrowały i niszczył wszystko na swojej drodze. Wasi przodkowie byli ich niewolnikami, żyli tylko by skończyć jako pokarm smoków. Do czasu, aż jeden smok wpadł w zasadzkę rebeliantów. Spętana bestia nie została zabita, sam wielki Khazan postanowił z nią porozmawiać. Mówił wiele rzeczy, a smok słuchał. Aż stało się coś nieprawdopodobnego, wielki jaszczur przyłączył się do rebeliantów. Wraz z Khazanem obudził pradawne siły i pokonał swoich byłych sprzymierzeńców. Wielkie polowanie na smoki rozpoczęło się w całej Alasterii. Belian dowiedział się o tym i w swoim ostatnim akcie przeklął smoka i skazał go na wieczną ciemność.

- To byłeś ty? - Zapytał Rlf.

- Tak, to byłem ja. To ja zostałem pojmany. To ja zdradziłem swoich braci i następnie zacząłem na nich polować. Ojciec przeklął mnie i umieścił całą moc klątwy w przedmiocie, którego tylko on znał położenie. Ziemia zatrzęsła się i z pod moich stóp wyrosła olbrzymia góra, która pochłonęła mnie. Właśnie tak to się stało, tak zostałem tu uwięziony.

- To nie wyjaśnia faktu, skąd wiedziałeś, że tu przyjdziemy? - Zapytał Zuris.

- Smoki to magiczne istotny i niech moja moc pozostanie dla Ciebie zamkniętą księgą.

Chłopak nic nie odpowiedział, prawie zapomniał, ze stoi przed potężnym smokiem.

- Przez lata egzystencji w tym miejscu zdobyłem pewien przedmiot, który teraz pragnę wam wręczyć. O to Alastor. - Smok wyjął z za siebie małą czarną kulę, która była spowita czarnym, ruchomym obłokiem. W jego wielkiej łapie, która mogłaby objąć całego dorosłego mężczyznę, Alastor wyglądał jak pestka.

- Ale teraz spytacie, co to w ogóle jest, a ja powiem wam, po co to jest. Wasza kraina do niedawna była spokojna, ale coś zachwiało równowagę. Jakaś istota oszukała kolej rzeczy i idzie pod prąd rzeki czasu. Musicie ją powstrzymać, więc daję to wam byście przywrócili bieg rzeki.

- Ale co to jest i z czym mamy walczyć? - spytał młodzieniec.

- Chcecie wiedzieć dużo, ale teraz się tego nie dowiecie, lecz mogę wam obiecać, że już wkrótce. - Odpowiedział Venris.

- Kim był Khazan?

- Khazan był dowódcą rebeliantów podczas wojny ze smokami, był magiem.

Magowie w Alasterii, to ludzie, którzy są obdarzeni mocami magicznymi, są również nieśmiertelni. Mówi się, że wszyscy wyginęli, albo ukrywają swoje moce przed resztą świata.

- A takie dziwne pajęczo podobne stwory, wiesz, co to za jedne? - wtrącił się w rozmowę przyjaciela ze smokiem, Gabriel.

- To bezimienni, służą mi i pomagają.

- One zaprowadziły nas do dziwnego światła i Zuris widział coś dziwnego.

- Światło przeznaczenia, to serce tej góry. Pokazuje przyszłość, która może, ale nie musi się zdarzyć.

- Może, ale nie musi, co to znaczy!? - zapytał młodzieniec, który poczuł, że jest blisko rozwiązania tej zagadki.

- Przeznaczenie to siła, która kontroluje nas wszystkich, a skutki jej wpływu są bardzo różne. - Przerwał mu smok.

- Więc to była przyszłość, na którą on może wpłynąć? - powiedział ze zgorszoną miną Książę.

- Tak, ale też nie do końca. - po tych słowach stwora Zuris zamarł w przerażeniu.

- Nie rozumiem, o co chodzi? - Spytał Elf.

- To trudna teoria pojęcia przeznaczenia, ale wkrótce ją zrozumiecie. - odpowiedział unosząc się dumą Venris.

Nasz czarnowłosy bohater zrozumiał teraz, że los jego najlepszego przyjaciela i kompana w tej podróży leży na jego barkach, ale nie do końca. Bo tylko on mógł wpłynąć na jego przyszłość. Ta świadomość zaczęła go z ogromnym naciskiem i impetem przytłaczać.

- Wracając do Alastoru. - teraz smok podparł się na przedniej łapie i nachylił do towarzyszy. - Należy do was. - po tych słowach wypuścił go, szybkim ruchem, z prawej łapy.

Mały, czarny obłoczek wzniósł się w górę i zaczął wirować wokół podróżników.

- Co się z nim dzieje? - powiedział Zuris podążając wzrokiem za chmurą, która wciąż wirowała nad nim i Gabrielem.

Przybrała ona kształt pierścienia i powoli zaczęła opadać na ziemie obok nich. Po zetknięciu się z nią, czarne koło pękło w jednym miejscu i przypominało teraz węża. Alastor powoli przybierał bardziej smukły, srebrny kształt. Czarny obłok rozmył się i przed oczami widzących to istot ukazał się długi, srebrny łańcuch. Każde jego ogniowo miało kształt trójramiennej gwiazdy z jednym ostrzem dłuższym, a drugim zaokrąglonym w stronę początku łańcucha. Na jego początku był, długości, co najmniej trzech ogniw, ostry, trójkątny i czarny szpikulec. Zaś na jego końcu było ogniwo przypominające kształtem podkowę. Zuris przyglądał się temu przedziwnemu zjawisku równie z wielką ciekawością jak jego przyjaciel. Srebrny kształt zaczął wić się niczym wąż chcący dopaść swoją ofiarę. Zbliżył się do młodzieńca i wyskoczył, wbijając się lewą stroną łańcucha, na której były proste ostrza, w prawą rękę chłopca, obracając się przy tym wokół ręki trzy razy. Podkowiasty koniec wbił się poziomo w kość ramienia nie przebijając jej, lecz tylko ją przyciskając z obu stron. Łańcuch wbił się tak, że jego początek wisiał na dole wewnętrznej części dłoni. Niesamowicie dziwny i palący od środka ręki ból przeszył całe jego ciało w ułamku sekundy. Wszystkie odgłosy wokół niego nagle ucichły i widział już tylko Gabriela próbującego go złapać przed upadkiem na ziemie. Łańcuch zacisnął się jeszcze mocniej wokół ręki i przebił skórę. Krew zaczęła obficie wypływać z dziesiątek ran przebitej skóry przez Alastor. Czuł jak powoli jego zmysły zaczynają go opuszczać. Nie czuł już zapachu wilgotnej jaskini i siarki z jej wnętrza. Ból przestawał się liczyć, a wzrok przytępiał się coraz bardziej.

- Czy ja umieram? - pytał sam siebie w myślach.

Ból znowu wrócił wyostrzając przy tym wzrok. Jego przyjaciel podtrzymywał mu głowę i mówił coś, czego Zuris nie mógł dosłyszeć.

- Gabriel! - próbował powiedzieć tak aby on usłyszał.

Wyglądało na to, że żaden dźwięk nie wydobywa się z jego ust tak, aby ktoś mógł usłyszeć. Obraz przed jego oczami zupełnie przysłonił mrok, ale ból nadal trwał wciąż nie ugięty.

- Twój pierwszy syn, bracie... - usłyszał gdzieś w oddali.

- Jeszcze nie przyszedł twój czas, więc wstań! - zabrzmiał głos w jego głowie.

Jak ze złego snu młody wojownik zbudził się jeszcze raz smakując powietrza, czując zapach wilgoci i nie czując już bólu w ręce. Zerwał się do pozycji siedzącej i otworzył powoli oczy. Leżał w kałuży własnej krwi kapiącej z jego ręki. Był nieprawdopodobnie orzeźwiony.

- Zuris już się bałem, że to cię zabiło! - Wykrzyczał Elf.

Młodzieniec był oszołomiony tym, co się wydarzyło i teraz spoglądał z podziwem na srebrny łańcuch wbity, z niezwykłą brutalnością, w jego prawą rękę.

- Słyszysz mnie? - spytał się Książe z niepokojem w głosie.

- Słyszę, ale nie wiem, co...

- Alastor mroku wybrał cię na swojego nowego powiernika. - Wtrącił Venris.

- To coś mnie wybrało, ale jak?

- To coś jak go nazwałeś też ma swoją dusze i samo wybiera swoich powierników.

- Co niby mam z nim teraz zrobić?

- Czas odpowie na to i wiele innych twoich pytań.

- Ile może ich być jeszcze! - powiedział przez złość chłopiec.

- Jeszcze wielu pytaniom i odpowiedziom będziesz musiał sprostać na swojej drodze, którą dopiero, co rozpoczynasz... Teraz możecie tu zostać nie więcej niż dwa dni na odpoczynek, ale potem wyruszycie dalej na północ. - Powiedział smok wpatrując się w prawą rękę, z łańcuchem, chłopca.

- Co dalej? - spytał Gabriel równie rozjuszony jak jego przyjaciel.

- Będziecie musieli przeczesać kopalnie sentillu należące do Krasnoludów z gór Skalisto-Brązowych.

- Sentillu?

- Sentill to najwspanialszy ziemski materiał, jest wytrzymały i lekki. Tylko gwiezdny bursztyn przewyższa go doskonałością. - Odpowiedział Venris.

- Czego mamy tam szukać?

- Mojego więzienia.

- Chodzi ci o ten przedmiot, przez który jesteś tu uwięziony? - powiedział młodzieniec przyglądając się ranom od łańcucha, które już nie krwawiły bo wyglądały jakby były zabliźnione. - Ale dlaczego właśnie my?

- Alastor oplótł twoje ramię chłopcze, a to nie przypadek.

- A jeśli się mylisz? - wtrącił się elf, pomagając wstać Zurisowi.

- Pamiętajcie przypadki nie istnieją.

Wyjaśnienia smoka była za każdym razem bardziej zagadkowe, ale można było doszukiwać się w nich ukrytej prawdy.

- A przedmiot klątwy, co jeśli go tam nie będzie? - zapytał chłopak, stojąc już na nogach.

- Nie mówię, że jest tam na pewno, lecz sadzę, iż tam jest. - po tych słowach na twarzy ostatniego na świecie żyjącego smoka zagościł smutek. - Nie znajdziecie go to wróćcie i zakończcie moją mękę. Zróbcie to z honorami, należy mi się spokój, odpokutowałem już za swoje winy.

Widok tak starego smoka i tak pragnącego zaznania chodź odrobiny spokoju. Sprawiło to, że obaj towarzysze poczuli do niego wielki szacunek, a zarazem współczucie przez te wszystkie okropne rzeczy, które przydarzyły mu się w jego aż za długim jak dla niego życiu.

- Zurisie wiedz też, że jeśli uwolnisz mnie z mych okowów to odpowiem ci na każde twoje pytanie. Młodzieńcowi przypomniało się dopiero teraz, że miał tutaj dowiedzieć się o swoim wybawcy z wioski, który uratował go cztery lata temu przed goblinami.

- Tak chłopcze na to pytanie też ci odpowiem i na wiele innych, równie trudnych...

Enklawa Magii zach?ca do wzi?cia udzia??u w konkursie Horyzonty Wyobra??ni 2010!

Strona główna | Archiwum | Kontakt | Współpraca | Linki | RSS/Atom

Warunki korzystania z serwisu

© 2006-2010 Enklawa Magii
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione.
Projekt i wykonanie layoutu: Szymon "Hazreth" Jeziorko.

PARTNERZY

Oficjalna strona wyd. Fabryka Słów Agencja Wydawnicza Runa Oficjalna strona wyd. Initium Oficjalna strona wyd. Powergraph Wydawnictwo Grasshopper Oficjalna strona wyd. Galeria Książki GameExe.pl - Twój portal fantasy!

BUTTONY

Ostrze i Gwiazdy - oig.bgif.netarteria.info Fable Nieoficjalna strona o Diablo 2 Wiedźmin Kawerna portal pisarsko - fantazyjny Świat Disciples gry RPG, cRPG, recenzja, solucja Kroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy Insimilion - Wszystko o RPG